Obudzilem sie, mialem zwalony sen, bylem w stanach, w jakims wielkim 50 pietrowym garazu dla samochodow, zaczynal sie walic, a ja probowalem zjechac winda na dol, ale winda zjechala na 20te pietro i sie zaciela, pozniej jakies chore wstawki z moim wujkiem i jego glowa miedzy drzwiami windy a podloga… ludzie skaczacy przez okna… cos jak WTC, popierdolone:)

Przypomnial mi sie kawalek The Pixies - Where is my mind, z filmu Fight Club.

Generalnie zapomnialem jak wyglada praca, jak wyglada komputer, zaniedbalem tez chyba spoleczenstwo internetowe, znajomosci z netu.

Wrocilo mi jakies przeziebienie, czuje sie dzis srednio, a od 3 dni jade na tabletkach przeciwbolowych bo mnie dziaslo napierdziela od rosnacego chyba krzywo zeba nr8, musze isc do dentysty.