W poniedzialek, jakos za goraco bylo w pracy, nie pomagaly nawet wentylatory i tracilem energie na zmagania z upalem… Poprosilem wiec o tydzien pracy w domu i efekty sa – az sam sie dziwie… w 2 dni m.in. przepisalem od nowa 20 kontrolerow i nie zrobilem w nich ani jednej literowki… Poza tym, pracuje dluzej o jakies 4-5h, nie obciazam lacza, nie ciagne pradu, nie wypijam kawy ;) Tylko mnie wysylac do domu do pracy…
Domyslam sie, ze przede wszystkim chodzi o komfort np: na dwoch ekranach, kiedy non-stop widzi sie kod popelnia sie kilka razy mniej pomylek, a atmosfera w moim malym pokoju jest niepowtarzalna ;). Ale tez jest inny, nieporownywalnie wiekszy, aspekt „spoleczny”. Otoz – nie marnuje sie czasu na dobrowolne pogaduszki / rozmowy oraz te z przymusu, kiedy ktos ma po prostu jakies pytania / sprawy zwiazane z praca ;)
Miec swoja pensje i mieszkac w jakims miasteczku… to byloby to!