Coraz czesciej chcialbym zrobic cos dla idei – nie dla idei innowacyjnosci, odkrycia, wielkiego projektu – a dla idei pomocy, wsparcia, bezinteresownego zaangazowania w dobra sprawe. Terk ostatnio pisal na blogu o idei pracy dla startupu (czyli dostajesz mniejsza pensje, ale masz udzial w zyskach) – a mnie interesuje bardziej:
Czy bylibyscie sklonni oddac kilka godzin w miesiacu aby zrobic design, stuknac kawalek kodu, napisac brief? Totalnie za free.
#1 by marcin gorecki on 2007.05.28 - 09:30:19
Quote
Za free? Zalezy dla jakiej idei. Ogolnie nie mam nic przeciwko, dosc duzo kodu pisze tylko do szuflady ;) Przy kilku zalozeniach: ktos inny na tym nie bedzie zarabial i bedzie interesujace. I najlepiej, zeby to cos zmienialo w swiecie ;)
#2 by shark on 2007.05.28 - 11:44:58
Quote
dziwne pytanie. to tak jak bys nic nie robil za darmo. jak zaczelem czytac to pomyslalem o pomocy dzieciom albo np napisy do filmow (moze nie do konca dla ideii bo robia to tez zeby sobie podszkolic jezyk ale jednak spolecznie).
wydaje mi sie ze sztuka jest robic wiecej za darmo niz za pieniadze i byc bardzo bogatym. nie znosze typow co chca kase za kazda pierdole. niby sknera sie dorabia, ale chytry traci zawsze dwa razy. dlatego owszem biznes jest biznes, ale trzeba miec dystansik do tego bo mozna sobie zrobic krzywde.
#3 by rafalski on 2007.05.28 - 15:40:06
Quote
Wielokrotnie robilem rzeczy pro-bono, ale w tym momencie zbyt wiele moich wlasnych projektow zbyt dlugo czeka w kolejce na realizacje, zebym mogl za cos takiego sie zabrac. Nie biore nawet dodatkowych platnych zlecen, chyba, ze drobne (do 1 dnia roboczego) od starych klientow, albo robotki fotograficzne – na te ostatnie zawsze znajde czas. Co prawda, jest to moje hobby, ale oraz czesciej udaje mi sie pstrykac za pieniadze – a pieniadze dla freelancerow w tej branzy sa znaczace – co jest doskonalym motorem napedowym do doskonalenia umiejetnosci. Hmm.. w przypadku fotografii byloby latwiej, szczegolnie, jesli jest szansa czegos sie nauczyc. Nie tak dawno moje zdjecie koncertowe poszlo we wroclawskim wydaniu czolowej polskiej gazety – za friko, w ramach promocji znajomego zespolu. Dopilnowalem jednak, zeby zdjecie bylo podpisane :)
#4 by webjay on 2007.05.28 - 22:56:35
Quote
Marcin: dokladnie tak jak piszesz – projekt, nie przynoszacy nikomu korzysci majatkowej + bedzie zmienialo cos na swiecie.
shark: nie chodzi o moje/nasze widzimisie, ale ogolnie – o zapatrywanie na taki rodzaj pracy bez profitow. i bylaby okazja ubic przedstawiona przez Ciebie sztuke, bo jednak poswiecony czas na taka prace to niezarobione pieniadze.
rafalski: ale jakies swoje zdjecia moglbys za darmo przekazac? albo zadotowac np. 10$? (liczy sie jakikolwiek wklad).
ps. coraz bardziej nakrecam sie na pewien pomysl, ma zwiazek z dzieciakami. najwiekszym problemem na ta chwile wydaje mi sie jakis pangrafik… jak sobie wszystko dobrze poukladam w glowie, zapodam temat pod szersza dyskusje / burze mozgow.
#5 by rafalski on 2007.05.28 - 23:13:47
Quote
Zdjęcia? Zdjęcia zawsze.. jeśli mam jakieś na temat.. $10? to zależy od celu.
Wielu ludzi z branży sponsoruje np. http://www.patrickobrienfoundation.org
#6 by webjay on 2007.05.29 - 01:09:30
Quote
dobrze slyszec :)
#7 by marcin gorecki on 2007.05.30 - 00:18:57
Quote
webjay, nie ukrywam, ze podoba mi sie pomysl zrobienia czegos dla dzieciakow. tylko niech bedzie fajny, chociaz sama praca w doborowym towarzystwie moze byc wystarczajaca :P
#8 by mapet on 2007.06.01 - 13:20:34
Quote
Nie musisz pracowac za darmo! Wystarczy ze zaplanujesz realizacje jakies fajnej ideii tak zeby sie finansowala co nie jest specjalnie trudne. Zamiast „fundowac jednorazowy obiad” ktory nic nie zmieni warto wkladac energie w projekty ktore generuja reczywiste profity uczestnikom. Gesty sa moze i fajne ale sa tylko gestami…
Cala polska od lat karmi glodne dzieci, ktos mi kiedys opowiadal ze jak pojechal na to zadupie w celach turystycznych to okazalo sie ze rodzice tych dzieci wierza w klepanie zdrowasiek jak strzeli piorun i lokalne woodoo majac wlasne dzieci w dupsku. Dzieciaki nie maja obiadow bo rodzice nie garna sie do pracy, wybieraja idiotow na swoich lokalnych bosow itp.. Slowem szczytna akcja tylko zupelnie bez sensu, jedynym efektem jest zdemoralizowana do granic rozsadku i zdegradowana do roli zebraka lokalna spolecznosc.
Najlepsza pomoca nie jest darmowe rozdawnictwo owocow czudzej (wlasnej) pracy i masowa produkcja zebrakow uzaleznionych od „lokalnych punktow pomocy harytatywnej”. Rozwiazaniem jest wspolne zmontowanie jakiegos fajnego businessu z ludzmi ktorzy potrzebuja pomocy. Kazdy ma jakies umiejetnosci, wystarczy je polaczyc w spujna calosc.
Chcesz pomoc dzieciakom sajtem? Co takiego zmienia posiadanie fajniejszego sajta dla tych dzieciakow? Wedlug mnie nie zmienia niczego poza zaspokojeniem EGO darczyncy.
Natomiast sajt ktory sprzedaje tshirty, kubki, gadzety z nadrukami wlasnej roboty „made in dzieciaki” jest czyms fajnym (dzieciaki maja swietna wyobrazie plastyczna). Zmusza obydwie strony do aktywnosci i angazuje osoby postronne czyli np. mnie po przez zakup koszulki. Profit z tej inwestycji mozesz przeznaczyc na cokolwiek, np. na komputery dla kazdego z dzieciakow na zasadzie „start-up” do robienia kolejnych fajnych rzeczy z wieksza grupa dziaeciakow… proste.
Tak wiec w odpowiedzi na twoje pytanie:”Czy bylibyscie sklonni oddac kilka godzin w miesiacu aby zrobic design, stuknac kawalek kodu, napisac brief? Totalnie za free.”
NIGDY I PO MOIM TRUPIE!
Natomiast jesli moja praca miala by sie przyczynic do poprawienia kawalka swiata na lepsze JASNE ZE TAK, BEZ DWUCH ZDAN! Tylko zanim wskocze w taki projekt chce zobaczyc/ uslyszec rozsadny plan dla tego dzialnia. Inaczej odpada i nie rusze kijem, nawet baaaaaaaaardzo dlugim.
Skonczcie juz chlopaki budowac ten socjalizm, juz nie trzeba ;).
ps: za czesc udzialow moge odpalic copyrighty do nazwy „made in dzieciaki” :).
#9 by marcin gorecki on 2007.06.01 - 13:41:16
Quote
„Chcesz pomoc dzieciakom sajtem? Co takiego zmienia posiadanie fajniejszego sajta dla tych dzieciakow?” – przez pewien czas prowadzilem najwieksza strone o Harrym Potterze w Polsce. Najpierw dla kasy (nie wyszlo, za duzo ksiegarni robilo akcje), potem juz dla czystej przyjemnosci. Ale uwazam, ze strona ta pomagala dzieciakom – czesc z nich polubila czytanie (czesto za namowa innych dzieciakow), uczyly sie organizowac w grupy (czasem mieli zadania do wykonania), uczyly sie tego, ze aktywnosc poplaca (jakies gwiazdki dostawaly), a oszustwo nie. Strona wymagala aktywnosci, ktora byla nagradzana przez Admina i inne dzieciaki. Nie wiem ile ich skorzystalo, ale kazde dziecko, ktore polubilo czytanie albo nabralo pewnosci siebie powoduje, ze warto bylo sie bawic z nimi.
Nie wiem jak Ty, ale uwazam, ze latwiej jest uczyc dziecko i pokazywac mu wzorce, niz starych klepania zdrowasiek w intencji deszczu. Praca u podstaw czy jakos tak ;)
#10 by webjay on 2007.06.01 - 16:48:18
Quote
NIGDY I PO MOIM TRUPIE! vs JASNE ZE TAK, BEZ DWUCH ZDAN! – przemawia tu pewna sprzeczanosc ;))
zgodze sie z Marcinem: najwazniejsze jest uczyc dzieci co dobre i fajne…
kiedys moi kuzyni (mieli wtedy po 7 i 5 lat) napierdzielali mrowki na podworku przed domem… tlumaczylem im, ze jak robaczki sa na zewnatrz – to sa u siebie i nie wolno ich krzywdzic… co innego, kiedy sa juz w domu – wtedy mozna faktycznie je wyrzucic z domu. niby normalna rozmowa, o ktorej dzieciaki zapominaja po 5 minutach.. jednak po 2 latach zdziwilem sie ogromnie, kiedy uslyszalem jak jeden mowi do drugiego ‘zostaw tego robaka, on przeciez jest teraz u siebie…’ :)
i jeszcze dodalbym, ze dzieci musza miec poczucie, ze ktos je kocha, ze sa komus potrzebne oraz ze sa jednak w jakims stopniu wyjatkowe.
#11 by rafalski on 2007.06.01 - 18:13:10
Quote
Koszulki na http://www.hungout.com maja metki „made in texas by children – wear over your nipples”
#12 by webjay on 2007.06.01 - 23:57:21
Quote
hungout maja podlozona bardzo fajna muzyke :)))
#13 by mapet on 2007.06.04 - 16:27:15
Quote
Webjay gdzie widzisz sprzecznosc?
„(pomoc za darmo) NIGDY I PO MOIM TRUPIE!
Natomiast jesli moja praca miala by sie przyczynic do poprawienia kawalka swiata na lepsze JASNE ZE TAK, BEZ DWUCH ZDAN! Tylko zanim wskocze w taki projekt chce zobaczyc/ uslyszec rozsadny plan dla tego dzialnia. Inaczej odpada i nie rusze kijem, nawet baaaaaaaaardzo dlugim.”
Dodam ze za prace oczekuje profitow, co z nimi zrobie to moja slodka tajemnica :).
Wyznaje taka zasade ze od kochania i uczenia dzieci generalnie sa ich rodzice, albo ci co sie do tego poczuwaja :). Swoja droga chlopaki to chyba jest naprawde oczywiste ze dzieci powinno sie uzbrajac w pozytywna i praktyczna wiedze, zadne to czary, zwyczajna proza zycia :). Kazdy normalny rodzic to robi. Nat takimi sprawami normalni ludzie nie dyskutuja bo i nie ma o czym. Ze slonce codziennie wschodzi i zachodzi to tez takie halo? ;) hehehe
Nie zebym szydzil ale nie robmy z normalnosci „swietego grala” ;).
#14 by webjay on 2007.06.04 - 17:02:31
Quote
@Mapet: sprzecznosc logiczna: _nigdy_ (nie, pod zadnym pozorem) a zaraz ‘tak’ _jesli_ czyli przeczysz pierwszemu ;)
a reszty wpisu za bardzo nie rozumiem, bo chyba odnosisz sie do projektu ‘cos dla dzieciakow’ tylko nie wiem o czym myslisz :) ze chce kogos wychowywac / moralizowac? :) nie… to nie tego typu projekt ;)
pozdrawiam!
#15 by rafalski on 2007.06.04 - 17:22:04
Quote
Haha.. najpierw „NIGDY I PO MOIM TRUPIE”, potem „jesli moja praca miala by sie przyczynic do poprawienia kawalka swiata na lepsze JASNE ZE TAK, BEZ DWUCH ZDAN”, a na koniec zaprzeczenie: „Dodam ze za prace oczekuje profitow” :)))
#16 by webjay on 2007.06.04 - 22:02:49
Quote
mapet jest humanista ;)
#17 by mapet on 2007.06.05 - 11:18:18
Quote
Hmmm moja wina, troche zamotalem. Najprosciej rzecz ujmujac podoba mi sie sytuacja gdzie wszyscy zainteresowani robia cos pozytecznego i oprucz satysfakcji maja profit ktory jest narzedziem (jak np. pieniadze ktore sa aktualnie dosyc uniwersalnym narzedziem). Nie podoba mi sie natomiast rozdawnictwo, nawet jesli jest motywowane najszlachetniejszymi pobudkami. Sorry za zamotanie chlopaki.
Webjay, bo te dwa kawalki ” -najwazniejsze jest uczyc dzieci co dobre i fajne…”
„- dodalbym, ze dzieci musza miec poczucie, ze ktos je kocha, ze sa komus potrzebne oraz ze sa jednak w jakims stopniu wyjatkowe” zabrzmialy dla mnie jak moralizowanie, co nie znaczy ze musi tym byc. Wychowanie dzieci zostawiam tym ktorzy je maja ;). Jak sie kiedys dorobie to bende mugl cos na ten temat powiedziec :).