Archive for Lipiec, 2007

Zbytki czyli LCD czy Plazma?

Tak sobie gadamy o gadżetach, że aż mnie naszła ochota na zakupy. Do kupienia z rzeczy elektronicznych zostały mi już tylko telewizor i monitor, resztę albo mam albo nie chcę. Zbiegło się to z tym, że moi rodzice chcieli wymieniać telewizor, ale się nie zdecydowali ze względu na cenę. W takim przypadku mogę dać im mój stary, a sobie kupić nowy. Jak to śpiewał Covenant “we are the heroes of self-deception” ;)

Czy macie jakieś doświadczenia z plazmami i LCD nowej generacji? W LCD niektórzy narzekali na kolory, ale widziałem na żywo któregoś Sony Bravia i nie wyobrażam sobie żywszych :) LCD w moim przedziale cenowym (3-4k) wyświetlają 1366×768, plazmy przewaznie 1024×720. Plazmy sa tansze przy tej samej przekątnej. Pomocy!

Z tego co widziałem, to większość telewizorów ma głośniki 2×10W do 2×15W. Czy to w praktyce wystarcza?

Kara

Poprzedni tydzien codziennie spoznialem sie do pracy… Nikt u mnie w firmie nie robi z tego zadnego problemu, ale ze bylo mi nieco glupio przed samym soba, to postanowilem zrobic sobie ‘dzien kozy’ i przyszedlem odrobic nieprzepracowane godzinki. Efekt jest niezly – zrobilem dzis zadania planowane na 2 dni!

Hmmm… a moze by tak zamiast poniedzialku-piatku (40h), przychodzic tylko w weekendy na 20h?
Mialbym caly tydzien odpracowany… ;P

Ostatni gadzet…

Mysle sobie o dysku zewnetrznym, cos jak to tylko, 500GB i w dodatku dwie sztuki. Po co? Ano – mam troche nagranego materialu video / zdjec i przydaloby sie to gdzies trzymac w dodatku zbackupowanego. 500GB na wlasne produkcje video i zdjecia to w sam raz (DV w orginale zrzera 13GB za godzine), a ze DVD ma za mala pojemnosc – to po prostu jest nieoplacalne jako medium do backupu (a chce miec pewnosc, ze moje multimedia beda 100% bezpieczne).

Dodatkowa zaleta 2 dyskow zewnetrzych jest to, ze nie bucza, nie zuzywaja sie – bo sa 99% czasu wylaczone. Wlanczasz tylko wtedy, kiedy chcesz cos pobrac do obrobki lub zgrac. Troche droga zabawa, ale wspomnienia sa bezcenne. Poza tym, mozna byloby tez na tym backupowac sobie caly system, co tydzien wszystkie pliki projektow i inne pierdoly.
Drugi gadzet do ktorego sie sklaniam to nowa klawiatura z myszka. Mam mysz optyczna kupiona doslownie za 25PLN i czasami mnie drazni. Jeszcze sie decyduje, ale wzialbym jedno z:
http://allegro.pl/item215337377.html
http://allegro.pl/item218923614.html
http://allegro.pl/item215377901.html
btw. polecam – http://www.candystand.com/play.do?id=18047

Wiecej ognia!

link z allegro juz zablokowali, ale jest alternatywny :)
i wlasciwie to wcale nie jest smieszne…

Oszczedzanie

Postanowilem sobie, ze bardzo ambitnie zaczne odkladac pieniadze. Od tak po prostu – od sierpnia, po zaplaceniu rat, czynszu, rachunkow, wydatkow na zarcie, uzywki i pierdoly reszte kasiorki systematycznie bede lokowal na drugim koncie bankowym. Systematyka oznacza tu pojecie comiesiecznego wplacania pewnej kwoty miniamalnej, ktorej limit nie moze byc pomniejszony… a jesli zdazyloby sie takowe nieszczescie, to w swiadomosci zapala sie karteczka pt. ‘manko’ i na przyszly miesiac musze wyrownac straty.

Moge Wam cos powiedziec o moich dzisiejszych przemysleniach na temat zarabiania i wydawania. Otoz zalozylem sobie, ze w zyciu kazdego z nas sa pewne etapy tych dwoch zjawisk. Mozna powiedziec, ze zaleznie od naszego wychowania / przyzwyczajen zawsze tracimy wszystko z zarobionych pieniedzy lub czesc systematycznie odkladamy (to ostatnie o wiele zadziej). I choc z biegiem czasu zarabiamy coraz to wiecej, to proporcja zarobione:wydane (jesli nie madrzejemy ) utrzymuje sie na rownym poziomie. Nie mniej – jesli chodzi o wydawanie wszystkiego to jest chyba na ogol tak:
Etap pierwszy: zarabiasz coraz wiecej, wszystko wydajesz – cieszysz sie po prostu zyciem i tym, ze stac Cie na balet przez min. 8 dni w miesiacu, a na tygodniu robisz co chcesz i kiedy chcesz.
Etap drugi: przychodzi okres znudzenia bezmyslnym wydawaniem i przychodzi takze irytacja, ze skoro tak duzo zarabiam, to dlaczego nic nie mam? Postanawiasz kupowac za zarobione pieniadze cos co bedzie mialo jakas wartosc materialna i co najwazniejsze – materia pozostanie (w przeciwnienstwie do zabawy w weekend ktora zezarla 600PLN). Tak wiec kupuje sie komputery, laptopy, oprogramowanie, samochody, mieszkania, meble, sprzet rtv/agd i inne rzeczy nieco mniej potrzebne typu komoreczka / mp3 player / najnowsze Playstation.
Etap trzeci: zauwazasz, ze praktycznie masz wszystko i w sumie juz nic wiecej nie potrzebujesz, a ostatnie Twoje wydatki to tylko i wylacznie gadzety – z ktorych co prawda jest nieco radosci, ale pozytek taki sobie. Tak wiec postanawiasz odkladac pieniadze, po to, zeby za 3/5/10 lat cos wiecej miec od tego zycia, niz wyjazd w sobote do aquaparku i obiadokolacja w fajnej knajpie. Ciulasz wiec powoli mniejsze kwoty na konto / gielde / papiery, z czasem im wiecej w tym portfelu sie zbiera, tym wiecej zaczynasz co miesiac odkladac.
Etap czwarty: strwierdzasz, ze to bez sensu, ze kasiorka ktora tyle lat skladasz nie obraca sie tak dobrze jakbys sobie tego zyczyl i zaczynasz nia zarabiac – inwestujac / kupujac cos by pozniej drozej sprzedac. Zaczynasz byc inwestorem.

Etap trzeci co prawda jest juz u mnie od dosc dawna, ale tym razem postanawiam wylaczyc sie calkowicie z etapu drugiego – 0 gadzetow, 0 sprzetow – zaczynam oszczedzanie nie na zarty ;) Ciekaw jestem tylko kiedy zmadrzeje na tyle, aby przejsc na etap czwarty…

ps. etap piaty, to kontynuacja etapu czwartego, z tym – ze wiecej czasu przeznaczasz na cieszenie sie z zycia, niz pilnowanie pieniedzy (a tymi ostatnimi martwi sie za Ciebie juz ktos inny).