Np. przepisywac do excela przepracowane dla klienta godzinki… nudniejszego zajecia chyba nie mozna sobie wyobrazic… Data, dzien tygodnia, ile godzin, opis co sie robilo… cholernie to nudne, ale i tak wole rozliczac sie za roboczo-godzine, niz ‘za projekt’… Klient ma poprawki? Hura! Juz nie ma grymasu na twarzy – wręcz przeciwnie: ciesze sie bardzo! Przeciez dodatkowa kasiorka za to bedzie…
Jedyny minus, to to, ze trzeba wszystko dokladnie zapisywac, a pozniej przepisac (a ze nie chce sie codziennie…) aby przedstawic w zjadliwej formie pro-forme do przelewu.
Dobra, nie marudze wiecej… Polecam za to kazdemu przestawienie sie na rozliczenie ‘za godzine’ przy wszelkich wiekszych projektach.
#1 by Damian on Maj 27th, 2009
Quote
Hm, ja jednak wole “za projekt”. Czasem robie cos dla klienta, przypadkiem i nieswiadomie zagladne na specyfikacje nowego Giant’a no i juz kilka godzin z glowy.
Chyba, ze sprawie sobie czasomierz jak do gry w szachy :).
#2 by webjay on Maj 27th, 2009
Quote
No wlasnie! To uczy samodyscypliny, bo spisujac godzinki (nawet jesli rozliczasz sie ‘za projekt’) dopiero wtedy zauwazasz jedna rzecz: wydaje sie Tobie, ze stasznie duzo czasu pracowales przez ostatnie 2 tygodnie – tymczasem okazuje sie, ze bylo tego w sumie np. 11 godzin…
Momentalnie przestajesz tracic czas na pierdoly :-)
#3 by shark on Maj 27th, 2009
Quote
jak zobaczylem tytul to pomyslalem ze bedzie o jakis dupach a ty tu o pierdolach (pracy;) piszesz :P
#4 by webjay on Maj 27th, 2009
Quote
pelne mono… google -> tgp ass lovers
#5 by shark on Maj 27th, 2009
Quote
czyli gruszka ;P
#6 by webjay on Maj 28th, 2009
Quote
sruszka… czasami ciesze sie, ze andropauze mam juz za soba… ;)))
#7 by shark on Maj 28th, 2009
Quote
LOL
#8 by webjay on Maj 28th, 2009
Quote
;)
Planujecie jakies wakacje w tym roku? Ja mysle o wyjezdzie nad polskie morze tradycyjnie, marzy mi sie jakas wioska blisko plazy – gora 500 mieszkancow, 1 sklep, 0 internetu, cisza i spokoj… Moze macie jakies sprawdzone miejsca?
#9 by shark on Maj 28th, 2009
Quote
ja nie lubie takich malych miejscowosci. duzych tez nie lubie, ale wieczorem lubie gdzies pojsc i posiedziec – na jakis koncert albo kabaret. jakas muzyka na zywo, moze byc nawet disco polo ;) w takich malych czesto jest tak ze 22 juz wszystko zamkniete.
tez planuje w tym roku wakacje nad polskim morzem, ale nie wiem gdzie jeszcze. juz prawie wszedze bylem i tak na prawde nigdzie mnie jakos nie ciagnie. kiedys lubilem bardzo miedzyzdroje, ale tak mi sie przejadly ze nie moge na nie patrzec.
od lat wybieram sie z kumplami na wakacje i w tym roku chyba dojdzie do skutku wiec pewnie pojade gdzies gdzie sie troche dzieje :-)
#10 by marcin gorecki on Maj 29th, 2009
Quote
Ja jakos nie mam ochoty nigdzie jechac. Od dwoch lat jezdze duzo po swiecie w zwiazku z praca. Posiedzialbym troche w domu, pogral na wii, poczytal w ogrodku (musze w koncu lezak kupic), pokonfigurowal siec itp ;)
#11 by webjay on Maj 29th, 2009
Quote
No wlasnie, mnie rowniez zalezy na spokoju i odcieciu sie od cywilizacji ;) 8h lezena na plazy, 12h snu, 4h na posilki / odpoczywanie po posilkach / toalete / itp….
#12 by rafalski on Maj 29th, 2009
Quote
Polskie morze jako odcięcie od cywilizacji? Panie, co Pan.. dlaczego sobie to robisz? :)
Właśnie wróciłem z Sycylii – tydzień bez netu! Plaże, skały, serpentyny górskie, wspinaczka na wulkan. W każdej pizzerii szamotowy piec i ciasto robione tak, jak należy. Rewelacyjna pasta (hmm.. spaghetti w atramencie kałamarnicy) i co wieczór karafka taniego lokalnego wina – już mi tego brakuje.
Ostatnie dwa dni z dużej wyspy wodolotem na sąsiednią małą wysepkę, dla pełniejszego “odcięcia”. Zamiana samochodu na skuter. Sam zastanawiam się, czy rzeczywiście cztery dni temu snurkowałem między ośmiornicami i meduzami w idealnie klarownym morzu – tak nierealne się to wydaje :)
Moje prawie czarne od słońca ręce na białej klawiaturze zdają się jednak potwierdzać, że nie siedziałem przez ostatni tydzień non stop przy kompie :)
#13 by webjay on Maj 29th, 2009
Quote
Czarne rece moze masz od tych skal i wulkanicznego popiolu? ;)))))
Ja chyba sentymentalnie uwielbiam Baltyk… z 15 wakacji nad nim spedzilem… Jednak tym razem wybralbym sie na odludzie, ew. gdzies na polwysep Helski nad ktorym bylem dawno temu i tylko 2 razy, a bardzo mi sie podobal.
#14 by rafalski on Maj 29th, 2009
Quote
Co ciekawe, wulkaniczny pył zupełnie nie brudzi, choć wygląda jak węglowy. Chodziłem po brudnym śniegu i pyle na Etnie w jasnych zamszowych adidasach (wiem, amatorka). Były całkiem mokre, ale jak wyschły, nie było śladu po wulkanie.
To samo w zeszłym roku na wyspie Vulcano. Wszystko wygląda niby normalnie, ale piasek jest całkowicie czarny – dziwnie to wygląda, jakby ludzie opalali się na hałdzie przy kopalni. Czarny piasek przyklejał się do mokrych stóp, ale odpadał bez śladu po wyschnięciu – żadnego brudnego pyłu.
Swoją drogą, kilka dni temu, właśnie na Sycylii, powiedziałem, że chętnie wybrałbym się na Hel – nigdy tam nie byłem..
#15 by webjay on Maj 30th, 2009
Quote
twardosc struktury, chropowatosc powierzchni i ksztalt samej bryly, rozmiar ziarna, elektrostatycznosc, rozpuszczalnosc w wodzie, i ew. zawartosc wody w masie… to czynniki (chyba wiekszosc) decydujace o brudzeniu lub nie ;))
nie mniej – wyobrazam sobie jak dziwnie musi to wygladac :)
ps. Hel jest super, IMHO chyba najfajniejsza miejscowka w Polsce do zamieszkania :)
#16 by rafalski on Maj 30th, 2009
Quote
Pamiętam z jakichś wiadomości TV sprzed lat, że na Helu latem z powodu smażalni mają niedobór prądu :)
#17 by Mały on Maj 31st, 2009
Quote
komentarze ostatnio ciesza sie powodzeniem, idzmy za ciosem i zamiast golej baby otworzmy forum “pierdu piedu, gola baba” :P
#18 by webjay on Maj 31st, 2009
Quote
marudzisz…
#19 by RAFi on Czerwiec 3rd, 2009
Quote
Jak zawsze.