Np. przepisywac do excela przepracowane dla klienta godzinki… nudniejszego zajecia chyba nie mozna sobie wyobrazic… Data, dzien tygodnia, ile godzin, opis co sie robilo… cholernie to nudne, ale i tak wole rozliczac sie za roboczo-godzine, niz ‘za projekt’… Klient ma poprawki? Hura! Juz nie ma grymasu na twarzy – wręcz przeciwnie: ciesze sie bardzo! Przeciez dodatkowa kasiorka za to bedzie…

Jedyny minus, to to, ze trzeba wszystko dokladnie zapisywac, a pozniej przepisac (a ze nie chce sie codziennie…) aby przedstawic w zjadliwej formie pro-forme do przelewu.

Dobra, nie marudze wiecej… Polecam za to kazdemu przestawienie sie na rozliczenie ‘za godzine’ przy wszelkich wiekszych projektach.