Ostatnio odbyła się konferencja o web2.0. Dostałem właśnie linka z bardzo ciekawą opinią. Warto przeczytać.
O web2.0
cze 19
Znów sie napalilem
cze 17
Tym razem na rower. Wczoraj czekalem na tate kilka minut i wypatrzylem sklep firmowy Scotta. Poszedlem, popatrzylem i sie nakrecilem. Teraz siedze i zbieram informacje o rowerkach. Ide pochlaniac archiwum pl.rec.rowery
Dobrze jest!
cze 16
Tak wlasciwie to chcialem tylko napisac, ze jest dobrze. Zlecenia sobie naplywaja calkiem rozsadnym strumyczkiem, jeszcze troche i bede musial stawki podniesc ;) Spadam konczyc projekt, moze uda sie wolny weekend zalatwic :) Mialem nadzieje, ze w przyszlym tygodniu sobie troche pojezdze sie poobijac, ale musialem dac Tacie moj samochod na wyjzad na slowacje, bo swoim zapolowal na dzika. Moze przynajmniej troche poczytam. A jak nie, to popracuje ;)
Bieda, ze piszczy…
cze 14
Bylem dzis w Arkadii (to takie ogromniaste centrum handlowe w Wawie) – kupowalem lniany gang. Musial isc z miejsca do krawca – do tzw. „ztaliowania” – bo mam szerokie barki i mala dupke – wiec w pasie zawsze jest jak na chlopa z duzym brzuchem…
Ze bylem od razu po pracy, to polazlem do multiknajp – kfc, mak-kwaki i 5 innych w ciagu – z 100 wspolnych stolikow. Chodzil jakis facet z kobieta w ciazy (nie lubie tego slowa, ale ludziki mowia na takich ludzi „lumpy”) i kazdy oczywiscie udawal, ze nie ma grosza przy duszy… Jak wyciagnel jakies resztki ze smietnika dla niej i poszedl do sztucce, tak juz cenralnie dluzej wytrzymac nie moglem i kupilem im obiad i dalem jeszcze troche plnow.
Nie wiem – ludzie chyba serca nie maja… przywykaja do obrazu biedy i rozpaczy, a najlepsze co przychodzi im do glowy to albo udawac ze sie tego nie widzi, albo mowic, ze sie nie ma zlamanego funta w kieszeni… tylko za przeproszeniem: dlaczego kurw… wszyscy byli z torbami pelnymi zakupow i zajadali sie hamburgerkami i skrzydelkami?
Nocna robotka
cze 13
Jak za starych dobrych lat – siedze i robie po nocy. Nie chce mi sie, ale chce miec wolny weekend. A przynajmniej z jeden dzien.